W piątek byłam na ognisku.
Zanim na nie poszłam: Michał inteligent powiedział mi, że jedziemy rowerami godzinę przed wyjazdem. A ja roweru nie miałam {tzn. nie wiedziałam, że mam w piwnicy. :x } . I pisze do każdego, kto jest na kompie czy ma, to każdy "sorry, nie mam" , no kurr.. de , wkurzyłam się. Ale w końcu Marta miała. Tyle, że w drodze na ognisko okazało się, że najprawdopodobniej tylne koło jest przebite. -,- Jakoś dojechałam.
Na całym ognisku był Michał, Martyna, Kinga, Krzyś, Justyna, Dawid, Monika, Kamil. Na połowie Grzesiek, Arek, Artur, Kamil. Na chwilkę przyszła Natalia i Kamil. Natalia {a Kamil z nią, bo to jej chłopak} poszła do domu po nóż i coś tam {bo mieszka tam, gdzie ognisko było} , ale jakoś dziwnym trafem już nie wróciła. O.o Specjalnie. Bo niby miało być tak dużo osób, bo ona miała pozapraszać. A tu tylko my od Michała przyszliśmy {bo oni organizowali niby} . A ona za nami nie przepada. No i zaraz w osobnej notce napisze coś co mi Justyna mówiła o niej, co wydaje mi się prawdą. ; ))
Fajnie było. :> Tylko wybrudziłam czymś sweterek na plecach i rękawie {takie kropki były na nim} i nie dało się sprać {prałam kilka razy, ręcznie, tarłam, ale dupa. ;c } . I musiałam go wyrzucić. Na szczęście był z ciuchów, zapłaciłam 3,50 , więc nie szkoda mi nawet było. Tylko trochę, bo bardzo mi się podobał. :c
Spodnie też sobie pobrudziłam. O.o Trawą.
To wszystko przez Krzyśka i Justynę. xd Wywracaliśmy się do tyłu. xd Tzn. tam się siedzi na takich pniach drzewa i najpierw jak się śmialiśmy we trójkę to któreś mnie do tyłu popchnęło i ja się wywaliłam. Później nie pamiętam, ale wiem, że we trójkę leżeliśmy na ziemi wywróceni. xd Raz też Krzysiek mnie wywalił i ja go odruchowo pociągnęłam za rękę i poleciał na mnie. xd Śmiesznie było. xd Śmiał się i nie chciał zejść. xd A że tam górka była to się jeszcze dodatkowo poturlaliśmy i poplątaliśmy. XD Nie specjalnie. ;p Wpadłam przez niego na rower i mam teraz siniaka na ramieniu od niego. :c Ale za to on wpadł przeze mnie w pokrzywy {tak, biedny Krzyś, to było niechcący} .
Jak wracaliśmy to ja się uparłam, że idę na piechotę, bo tym rowerem to nie ma sensu jechać - szybciej bym doszła niż dojechała. To kazali zostawić mi rower u Justyny {ona tam też mieszka}. No to zostawiłam, a wracałam na bagażnikach. -,- Najpierw na Michała , później na Pawła. JUŻ NIGDY NIE SIĄDĘ NA BAGAŻNIK . !! xo W szczególności chłopakowi, który wcześniej pił piwo. ;x
Natural Dread Killaz - Jedna miłość
♥ nigdy nie wmawiaj sobie, że
nie dasz rady. wiara w siebie to
podstawa osiągnięcia sukcesu.
Paa. < 3